ANGORA, Wochenblatt auf polnisch, Dortmund - Głos Polski, Pismo dla Polaków w RFN, Recklinghausen - KURIER, Hamburg - SOWA, YES-Poland, mmagazyn europejski, Frankfurt am Main
sobota, 17 listopada 2007
Rząd w Warszawie nie może tego robić bez Polaków w Niemczech
Czy Poeta w Polsce nie chce zrozumieć, że Turek siedzi jak na tureckim kazaniu na Urzędzie do spraw Wielokulturowości we  Frankfurcie, a powinien tam nie siedzieć, lecz być zatrudniony do rozwiązywania problemów m.in. dziesiątków tysięcy Polaków żyjących we Frankfurcie przynajmniej jeden, jedyny Polak, któremu się chce i który pokazał, że potrafi nie tylko zgrabnie rymować?
 
 
 
/...) o nas to mowa. O Polakach żyjących na stałe w Niemczech, a nie o mniejszości żydów polskojęzycznych osiadłych nad Renem i Menem, pod których to grupę Krzysztof  Skubiszewski jawnie skroił, czy też sprokurował jeden i drugi artykuł w Traktacie podpisanym 17 czerwca 1991 roku, o który to traktat rozbiło się tyle polskich łez. A to dlatego, że najpierw pominięto mniejszość polską w tekście traktatu, potem zaś postawiono na wygodny mechanizm, sprawdzony w interesach: zamast z Polakami, autentycznymi przedstawicielami Polonii w Niemczech, rozmawiano z wygodnymi osobnikami,  przeważnie żydowskiego pochodzenia, którzy zakładali różne Rady Polskie w Niemczech, fikcyjne, kabaretowe stowarzyszenia, jak 15 rzekomych stowarzyszeń w jednym mieszkaniu w Saarbrücken, czy tzw. Konvent Organizacji Polskich, o którym wspomina załączona przez Pana notatka. A który to Konwent nie jest żadnym podmiotem prawa, żadną organizacją, nie ma statutu, żadnych składek, żadnego konta w banku. Nie może żaden Polak sie do tego Konventu zapisać, żeby działać i kontrolować to ciało, bo to nie jest żadna demokratyczna organizacja, ale  jest to zwykła banda złoczyńców, którą były agent żydokomunistycznych służb specjalnych Andrzej Byrt (ostatnio na posadzie ambasadora RP w RFN, odpowiedzialny za podpisanie kryminalnej umowy o budowę tzw. wirtualnej ambasady, Rzeczpospolita też o tym informowała) powołał sobie - z kilku osobników żydowskiego pochodzenia i osób świadomie współpracujących z ujawnionym już agentem komunistycznych służb specjalnych - w celu kasowania pomocy finansowej, którą rządy RFN i RP zobowiązały się w traktacie z 17.6.1991 roku udzielać zorganizowanym grupom mniejszości polskiej w Niemczech.  Zostało to wyrażone expresis verbis przez 5 osób, które spisały na papierze swój zamiar, weszły w skład tego sprzysiężenia.
 
Chodzi o to, że jeśli teraz nasz rząd w Warszawie chce walczyć o Polską mniejszość narodową w Niemczech, to nie może tego robić bez Polaków w Niemczech. Nie może odwoływać się do skompromitowanych metod i ludzi, ale musi zacząć rozmawiać z autentycznymi przedstawicielami Polonii, od lat walczącymi na własny koszt o Polskość w Niemczech, a nie o kasę niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i milionowe dofinansowanie  z Senatu RP, wypłacane po potrąceniu 40 procentowej prowizji na obsługę własną krajowego stowarzyszenia "Wspólnota Polska" Andrzeja Stelmachowskiego.
 
http://sowa.beeplog.de/blog.pl?blogid=17379&sess=&categoryid=28146
Adres:Krakowskie Przedmieście 87/89
00-079 Warszawa
Gmina: Warszawa
Powiat: m. st. Warszawa
Województwo: mazowieckie
Kraj: Polska
Telefon: (0-22) 826 57 85
Faks: (0-22)
Internet
E-mail: owzlp@ o2.pl
WWW: www.literatura.waw.pl
http://de.groups.yahoo.com/group/sowa-frankfurt/message/942
piątek, 16 listopada 2007
Polonijni inwestorzy niepotrzebni Warszawie
czwartek, 08 listopada 2007
Fotyga chce wszystkim na sile wmowic ze emigranci polityczni i ekonomiczni to jest polska mniejszosc narodowa w Niemczech
Czy ona do ostatniej sekundy musi dalej mieszac?
Chce wszystkim na sile wmowic ze emigranci polityczni i ekonomiczni to jest polska mniejszosc narodowa w Niemczech.Glupi lud to kupuje i oburza sie razem z nią. To juz nie jest do wytrzymania.

pitdegross , 07.11.2007 21:24
Fotyga: Niemcy za mało respektują prawa mniejszości [10]
czwartek, 25 października 2007
Prof. Andrzej Stelmachowski: licze, ze Panowie zrobia wszystko, co mozliwe dla nadania wlsciwego biegu sprawom
czwartek, 11 października 2007
Pan Konsul albo wypije to piwo, ktore mu zamowili, albo porozmawia z Polonia zorganizowana, kiedy piana opadnie

Download this episode (11 min)

Konsul Jacek Barylak na piwku we Frankfurcie z nieformalna grupa polskojezycznych mieszkancow Frankfurtu i na rozmowie niezobowiazujacej o wszystkim i o niczym. W listopadzie Konsulat Generalny ma ponoc udzielic pomocy finansowej dla tej czy jakiejs innej, nieformalnej grupy piwoszy,  zeby mogla uzyskac lepsze warunki lokalowe mogace potem pomagac w odbiorze panstwowej pomocy finansowej, i aby za to grupa ta mogla stac sie wygodnym narzedziem manipulacji politycznych Akwarium Konsulatu Generalnego RP w Kolonii.

Pan Konsul Barylak wykonuje polecenia Konsula Generalnego Andrzeja Kaczorowskiego, ktory wczesniej byl konsulem w Monachium, a od roku zastapil na karuzeli stanowisk pania Elzbiete Sobotka, ktora przeszla do Sztutgartu. We Frankfurcie pani Sobotka weszla w ostry konflik z Polonia, bo dala sie poznac juz w pierwszych dniach z bezprzykladnej arogancji i niekompetencji (wczesniej zajmowala w Warszawie jakies stanowisko z rozdzialu politycznego w gabinecie Buzka), kiedy to po przyjezdzie na spotkanie z oficjalnymi przedstawicielami Polonii, ktorzy od zawarcia Traktatu Polsko-Niemieckiego nie moga sie doczekac na pomoc Warszawy w swoich zmaganiach z wladzami niemieckimi na wielu polach walki o zachowanie jezyka i tozsamosci polskiej w Niemczech, uslyszeli od pani Sobotka, ze przed przyjazdem do Polakow wpadla tego samego dnia do Nadburmistrzyni Roth i ona juz wie od pani Nadburmistrzyni, ze we Frankfucie Polacy nie maja zadnych problemow z wladzami miejskimi.

Zemsta pani Elzbiety Sobotka na nauczycielkach Oswiaty we Frankfurcie udala sie 5 lat temu, kiedy to z okazji uruchomienia nauczania jezyka polskiego przez Oswiate przy kosciele polskim we Frankfurcie odznaczone zostaly odznakami resortowymi panie z Rady Parafialnej i nauczycielki katechezy, a nie nauczycielki jezyka polskiego z Oswiaty i nikt z Czlonkow Zarzadu Oswiaty nie zostal nawet zaproszony na te antyopolska impreze ktora jesli usatysfakcjonowala pania Elzbiete Sobotka, to o tyle sie udala, i milo jest.

Antypolskie dzialania wladz Frankfurtu to juz po zawarciu Traktatu o przyjazni z 1981 roku: niebywaly, haniebny zakaz gromadzenia sie Polakow w poblizu kosciola, zabranie Polakom budynku kosciola w centrum miasta przy Platz der Republik, szkalujace Polakow fiilmy w miejscowej telewizji ( takie jak "Moj Frankfurt", Koschyka),  likwidacja stojacych pod ochrona prawa Mogil Wojennych Polskich na Glownym Cmentarzu we Frankfucie, zamiana tych grobow na "miedzynarodowe groby ofiar tyranii" oznaczone na planie cmentarza czerwona, piecioramienna, sowiecka  gwiazdka i wiele, wiele innych, skandalicznych zachowan Urzedu ds. Wielokulturowosci, Ordnungsamt i innych wydzialow.

Konsul Barylak i Konsul Generalny Andrzej Kaczorowski zostali poinformowani o tych wszystkich sprawach, ktore wymagaja zalatwienia i zamiast naprawic udzielic pomocy zorganizowanym stowarzyszeniom Polakow we Frankfurcie, animuja anonimowe grupy najnowszej emigracji zarobkowej do wsolpracy po linii i na bazie z Akwarium Konsulatu.  W czasach komunistycznych Sluzba Bezpieczenstwa otwierala juz we Frankurcie tzw. Kluby Polskie (przy Zeil i w innych miejscach), ktore nikomu niczym sie nie zasluzyly, w niczym nikomu oficjalnie nie pomogly. Tajne sluzby komunistyczne penetrowaly srodowiska polonijne w poszukiwaniu najemnych agentow; z polska emigracja polityczna dzisiejsi Konsule tez nie chca, albo nie moga znalezc wspolnego jezyka, a to niedobrze, dla Konsulow i calej Korporacji Gieremka, jak nazwal ta archaiczna struktura Prezydent Lech Kaczynski. .

W Warszawie wpadli za to na pomysl, zeby przewodniczacego Towarzystwa Niemiecko-Polskiego we Frankfurcie, znanego adwokata i notariusza, Klausa Sturmfelsa ktory zasluzyl sie wielce razem ze swoim towarzystwm glownie w zawiazywaniu przyjazni glownie miedzy krakowskimi i frankfurckimi zydami, wyposazyc w tytul Konsula Honorowego RP we Frankfurcie.  Konsulat przy Bethowenstr. 8/10 ma byc otwarty od poniedzialku do piatku w godzinach od 10 do 12. 

Stefan Kosiewski, Saskia Schneider, Klaus Sturmfels

Tymczasem we Frankurcie Polskie Stowarzyszenie OSWIATA musialo zamknac nauczanie jezyka polskiego w 3 szkolach, bo Konsulat odmowil pokrycia kosztow (w wysokosci 1.5 tys. DM) zarzadzonych nagle  przez miasto po zakonczonym kolejnym  roku nauczania za to tylko, ze wozny otwieral drzi do sali lekcyjnej (Personalkosten), a Wspolnota Polska Stelmachowskiego przyslala natenczas kolejno 7 roznych dokumentow odmawiajacych pomocy finansowej. W tym czasie Sekretarzem Generalnym "Wspolnoty Polskiej" Stelmachowskiego byl czlowiek, ktory kariere zrobil jako pracownik wiezienia na Mokotowie, gdzie jako wychowawca zabawial sie z wiezniarkami w dzialania parateatralne.

Konsul Kaczorowski uslyszal, ze nie ma naszej zgody na antypolskie i antykatolickie manifestowanie jednosci z agentami Zla.

 

Stefan Kosiewski i Andrzej Kaczorowski

Prezydent Lacz Kaczynski wyrazil sie oglednie nazywajac te antypolska bande zydokomunistycznych zloczyncow Korporacja Gieremka.  Polacy we Franfurcie  nie chca sie  wyrazac nawet oglednie o ludziach, ktorym malo wojen antypolskich od 1945 roku, wiec a na wiesc o tym, ze Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego postanowil przyznac odznake resortowa dla Prezesa Polskiego Osrodka Kultury we Frankfurcie, zablokowali jakims sposobem przyznanie tej odznaki, ktora zapowiedziana byla w rozmowie Prezesa Stefana Kosiewskiego z Ministrem Kultury w obecnosci Dyrektora Departamentu a przyznanie jej sluzyc mialo promocji dzialan spolecznych w srodowisku polonijnym Frankfurtu. 

O roznych zyciowych problemach moze sobie pan konsul Barylak zawsze porozmawiac z prywatnymi osobami i niezorganizowanymi Polakami przy piwie we Frankfurcie, ale moze sobie tez przypomniec, ze juz kika  lat temu byl na udanej imprezie promujacej Polske we Frankfurcie i sluzacej integracji srodowiska polonijnego. A wszyscy inni pracownicy Konsulatu w Kolonii przyjmowani byli od 1992 roku na nasz koszt na innych imprezach, ktorych  "Wspolnota Polska" Stelmachowskiego nie finansowala, bo ani Andrzej Stelmachowski, a ni zaden inny uczestnik zmowy z Magdalenki nie bedzie nagradzal tych Polakow, ktorzy maja za zle rozmowcom z Magdalenki, ze dzialaja do dzis po mysli zydokomunisty Rakowskiego, KGB, Amerykanow i Mossadu, a nie zgodnie z tym, co Polakom w sercach gra. Co nauczono nas nazywac Miloscia do Ojczyzny, dzialaniem zgodnie z polskim interesem narodowym.

Polnischer Schulverein OSWIATA in Frankfurt am Main, gegr. 1992 - działa, Panie Konsulu od XV lat

 Stefan Kosiewski, Konsul Jacek Barylak

Drogi Panie Konsulu,

w styczniowej rozmowie na terenie Konsulatu z udzialem Zarzadu Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego Oswiat (pani mgr Barbara Jedrzejczak, pan mgr Stefan Kosiewski) wspomniane byly nazwiska nauczycielek Oswiaty, ktore za darmo i  latami,  prawdziwie spolecznie, (bez zadnych pieniedzy od proboszcza i z zadnej innej strony) uczyly polskie dzieci jezyka polskiego i kultury polskiej w 3 szkolach niemieckich we Frankfurcie.

Mamy w tym roku jubileusz 15-lecia Oswiaty, jest okazja do naprawienia bledu sprzed pieciu lat.  Pani mgr Lucyna Bachorz , pani mgr Krystyna Charkiewicz, Pani mgr Anna Randak zasluguja na szacunek polskich wladz panstwowych i na uznanie ich zaslug dla Edukacji  Narodowej. Zarzad Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego Oswiata obdarzyl te panie zaufaniem i zatrudnil je w swoim czasie do wykonywania zadan spolecznych o najwyzszym  znaczeniu dla Polakow na Obczyznie. Oczywiscie, ze jeszcze jest wiele innych pan dzialajacych w Radzie Parafialnej, ale i Rada Parafialna ma swoje rocznice a nieformalne grupy swoje bary i restauracje, ktore bezprawnie oznaczaja swoje ulotki orlem zawlaszczonym z herbu miasta Frankfurt. 

Ktos musi wytlumaczyc tym niezorganizowanym, nieformalnym grupom kryminalny charakter takiej beztroski, ktora w kazdej chwili moze przeciez wybuchnac skandalem narazajacym dobre imie Konsula Honorowego, Polonijnego, czy tez samego Konsula Generalnego RP w Kolonii.  A skandali narazajacyh na szwank dobre imie Polski i Polonii chcemy przeciez uniknac, dlatego nalezy raczej rozmawiac z kompetentnymi ludzmi, w domach kultury, przy poezji i muzyce, z poszanowaniem wieloletniego dorobku polonijnych organizacji, ktory przedkladamy ponad entuzjazm zrodzony przy goryczce z piwa.

Stefan Kosiewski

we Frankfurcie nad Menem, 11 pazdziernika 2007

http://sowa.mypodcast.com/200710_archive.html

sowa Konsul Jacek Barylak przed laty

na imprezie z udzialem Agencji Mienia Wojskowego  we Frankfurcie nad Menem

http://immobilien.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?294885

http://frankfurt.blox.pl

 Kolejne spotkanie   środa, 10.10.2007 o godz. 19:30

Ewa Urbanska und Maciej Urbanski GbR

"Embassy" Restaurant  – die einzige Botschaft weltweit, die keine nationalen Interessen vertritt
und jedem Zutritt gewährt, auch ohne Diplomatenpass.

Keine Ausstellung von Visa, keine versteckten Spione, keine Geheimdiplomatie.
http://sowa.mypodcast.com/2007/10/Stefan_Kosiewski_Do_Konsula_Rzeczypospolitej_w_Kolonii-79520.html

środa, 10 października 2007
chcieli opanowac Polonie - kto to byl (po nazwisku): Komitet Organizacyjny Wirtualnej Polonii Swiata?

poniedziałek, 24 września 2007
Ryszard Maciejkianiec, Litwa: W Polsce PiS rzekomo walczy z postkomuną, a Wspólnota Stelmachowskiego jest finansowana z Senatu

(...) Z jednym tylko można się zgodzić, iż Akcję Wyborczą rzeczywiście krytykować już nie warto - jej metodami działania, łamaniem praw człowieka i obywatela, marnotrawieniem środków budżetowych i nadużyciami, w tym przy przeprowadzaniu reformy rolnej, powinny się zająć instytucje praworządności. Nawet w miarę uważny obserwator nie może nie dostrzec w działalności tej zamkniętej hałastry, osaczającej polską ludność na Ziemi Wileńskiej, oznak przestępczej grupy, formalnie występującej jako partia polityczna.

Zresztą o jakim postępie i demokracji pod Wilnem może być mowa, jeżeli w rejonie wileńskim, przedstawianym na świat jako ostoja polskości, niepodzielnie rządzi siedemdziesięcioletni dyrektor administracji, który w sowieckich czasach był sekretarzem partyjnego komitetu w sławetnym więzieniu na Łukiszkach (!?), a w parze z nim występuje mer mająca ośmioletnie wykształcenie i kurs buchalteryjny na Białorusi, a która do objęcia stanowiska z partyjnego klucza była znana lokalnie jako śpiewaczka pogrzebowa i z niewybrednych wypadów przeciwko polskiej szkole im. Wł. Syrokomli w Wilnie.

Dziś zlanie się tej rządzącej metodami bezprawia grupy z postkomunistycznymi pismami "Kurier Wileński", "Magazyn Wileński", "Tygodnik Wileńszczyzny" oraz radiem "Znad Wilii", finansowanymi z Polski, przy wydatnym wsparciu TV "Polonia" i przy aktywnym udziale polskiej placówki dyplomatycznej w Wilnie stanowi nowe jakościowo, szczególne niekorzystne dla polskiego społeczeństwa na Litwie zjawisko, określane przez znawców tematu jako terroryzm informacyjny, kiedy to mieszkająca na niewielkim terenie w zwartym skupisku, trzymana w zamknięciu, nie przygotowana do zmian, o niewystarczającym poziomie wykształcenia mniejszościowa grupa ludności jest poddana jednostronnej, niezwykle skoncentrowanej propagandzie. W jej wyniku ludność polska w wielu wypadkach traci orientację rzeczywistości, perspektywy i moralną, myląc dobro ze złem, uważając swoich gnębicieli i skorumpowanych do szpiku kości postsowieckich urzędników oraz sowieckich siepaczy za zbawców i obrońców.

Nie dostrzegać i nie alarmować opinię publiczną o zagrożeniach, które stąd wynikają dla polskiego społeczeństwa na Litwie nie można. Tym bardziej, że ci sami działacze w celu swego promowania wyrafinowanie sięgają również do uczuć religijnych, rozpowszechniając propagandowe materiały nawet w czasie Mszy św. W tych warunkach budowa obywatelskiego społeczeństwa przebiega nazbyt powolnie, pozbawiając Polaków na Litwie atutów, wynikających z poczucia bycia obywatelem.

Pisząc o naszym dziś nie sposób pominąć w tym roli Polski, która bezpośrednio, systematycznie i stale interweniuje w polskie środowisko na Litwie na niezrozumiałej zasadzie i w sposób sprzeczny z własną Konstytucją, nie chcąc przyjąć do świadomości, że Polacy na Litwie są obywatelami Litwy.

Zresztą obserwując od lat stosunki Polska - Polacy na świecie odnosi się wrażenie, że Polonia i Polacy na Wschodzie stali się łupem politycznym A. Stelmachowskiego i jego otoczenia w wyniku porozumienia przy "okrągłym stole", i dlatego polityka polonijna jest kształtowana tą grupą wyłącznie w interesie własnym, a nie Polonii i Polaków na świecie i nie ma nic wspólnego z polityką czy interesem państwa, a już tym bardziej jest sprzeczna z interesem krajów zamieszkania ludności polskiej.

Dziś wobec społeczeństwa polskiego na Litwie jednoznacznie jest stosowana taktyka manipulowania, osaczenia oraz dosłownego zalewania niezdrową propagandą, aby utrzymywać je w sytuacji niepewności jutra oraz permanentnego konfliktu ze środowiskiem litewskim, który zawsze można rozdmuchać na potrzeby celów politycznych. Realizując ten interes grupowy i mając możność w ten sposób niezgodnie z prawem i Konstytucją poprzez Senat pobierać co roku dziesiątki mln zł., A Stelmachowski i kierowana przezeń "Wspólnota" nie przebiera w środkach i najbrudniejszych metodach w celu utrzymania tego stanu, o czym przekonaliśmy się na własnej skórze. Każdy, nawet najmniejszy zdrowy odruch, który mógłby przynieść wewnętrzne wyzwolenie Polakom na Litwie, jest niszczony już w zarodku. I czy u władzy jest Kwaśniewski, senatem kieruje Pastusiak, a Fundacją Samborski, czy jak obecnie ludzie PiSu - Kaczyński, Borysewicz i Turzański. Jeżeli dla przykładu "komuna" stosowała wobec nas szykany i pułapki zadłużeniowe, to w okresie rządów ekipy mającej w tytule Prawo i Sprawiedliwość bez słowa informacji, od razu po objęciu władzy na podstawie donosów pupili A. Stelmachowskiego kapturowo przyjęła decyzję o zaprzestaniu wspierania naszego pisma, wydawanego na trzy kraje i mającego wtedy szesnastoletni dorobek, przerzucając wygospodarowane środki dla pism postkomunistycznych.

Właśnie te podwójne standardy są najbardziej trudne do zrozumienia. W Polsce PiS rzekomo walczy z postkomuną, chce przeprowadzić lustrację, zabrania demonstracji, używając starej terminologii, "zboczeńcom". Wśród Polaków na Litwie te trzy kategorie osób akurat na odwrót - są popierane, niezwykle promowane, wręcz hołubione przez polską placówkę dyplomatyczną i polityków z Polski.

Głośny dziś temat otwarcia filii Białostockiego Uniwersytetu również "dobrze się wpisuje" w ramy polityki izolowania i manipulowania polskim społeczeństwem. W tym wypadku naszą przyszłością - bo młodzieżą. Gdyby Polsce rzeczywiście chodziło o podniesienie poziomu wykształcenia i oświecenia ludności polskiej na Litwie, to oczywiście by zadbano, aby do Wilna wkroczyła renomowana uczelnia. Do izolowania i uzależniania młodzieży - białostocka uczelnia, sama niepewna swego jutra - pasuje jak ulał (...)   Nasz Czas 6/2007 (700).

Fw: Stelmach To rzeczywisty bandzior. Uniknal lustracji i niszczy wszystko co polskie. Patrz zalaczniki. Bernard.

 

----- Original Message -----
Sent: Monday, September 24, 2007 6:56 PM
Subject: Stelmach

To rzeczywisty bandzior. Uniknal lustracji i niszczy wszystko co polskie. Patrz zalaczniki.
Bernard.

zał.1.:

Polacy na Litwie - między obywatelstwem kraju  zamieszkania i "pomocą" Polski

Ryszard Maciejkianiec 

Litwa

- (...) Problem antykonstytucyjnych działań w opinii wybitnych polskich prawników zaistniał wtedy, kiedy pierwszy marszałek Senatu RP A. Stelmachowski utorował antykonstytucyjną ścieżkę finansowania potrzeb Polonii na świecie poprzez Senat i faktycznie niezależną od władz "Wspólnotę Polską", stając się następnie wieloletnim kierownikiem tej "Wspólnoty" i przejmując absolutną większość potoku środków pomocowych już jako odbiorca i faktycznie niekontrolowany dyspozytor. Przy tym wydawane co roku za granicą Polski w dziesiątkach milionów złotych środki tylko przez powyższą organizację pod kątem dokonania wydatków poza granicami Polski de facto nigdy nie były kontrolowane. Budowa Domu Polskiego w Wilnie jest tego dobitnym przykładem.

Ten antykonstytucyjny tryb dzielenia i wykorzystywania środków oraz praktycznie scedowanie opieki i wpływów nad Polakami poza Polską na niekontrolowalną organizację wybitnie negatywnie zaważył nie tylko na stosunku Polska - Polacy poza Polską, ale też zdeprawował stosunki Polaków poza Polską wobec krajów ich zamieszkania, bowiem, jak wykazują wieloletnie obserwacje, środki pomocowe były i są bardzo często kierowane przy sytuacjach konfliktowych bądź imitowaniu konfliktów wobec władz kraju zamieszkania. Dziś po tylu latach "opieki" nikt jakoś nawet się nie odważy dokonać analizy skuteczności tej "opieki" i celowości wydanych chyba już miliardów złotych. Bo gdyby ktoś się odważył, to by dostrzegł "obraz po bitwie", kiedy dzięki tej "pomocy" przestała istnieć Rada Polonii Świata, faktycznie zaledwie imituje swoją działalność europejskie zjednoczenie polskich organizacji, środowiska polonijne w krajach na Wschodzie zostały podzielone według "naszych" i "nie naszych", wmontowane w konflikt z władzami krajów zamieszkania, a dlatego nie mogą promować własnej regionalnej kultury i dorobku, pracując faktycznie często na negatywny obraz Polaka, który rzekomo nic oprócz konfliktu nie niesie dla kraju swego zamieszkania. Dlatego tzw. liderzy Polaków i kierowane przez nich organizacje, będące na utrzymaniu "Wspólnoty", są raczej odbierane jako obce ciała, pracujące jedynie na potrzeby Polski, a nie dla kraju swego zamieszkania. I kiedy kilkakrotnie próbowano wrócić do prawnego i konstytucyjnego kierowania środków pomocowych - "Wspólnota" i liderzy, będący na jej utrzymaniu, organizowali propagandową kampanię protestu, iż rzekomo oficjalna i w zgodzie z prawem pomoc będzie źle odbierana w krajach zamieszkania, co nie jest prawdą.

Książkowe wydanie materiałów seminarium. Dostępne w redakcji "NCz".

Na przykład na Litwie w systemie instytucji rządowych działa Departament Wychodźstwa i Mniejszości Narodowych, poprzez który jest przekazywana pomoc Litwinom na świecie. I nikogo to nie dziwi, nikogo nie straszy, bowiem ten proces jest czytelny, zgodny z prawem, a pomoc następuje w zgodzie z polityką państwa, a nie tak, jak to obecnie w Polsce według upodobania i sympatii polityków zasiadających w odpowiedniej senackiej komisji czy działaczy "Wspólnoty". Zresztą według podobnego wzoru jak na Litwie, czyli poprzez instytucję rządową, na ile jest nam wiadomo, są wspierane środowiska rodaków i w innych krajach europejskich. Polska na tym tle stanowi wyjątek, przy tym negatywny, bowiem niekontrolowane funkcjonowanie dziesiątek i setek milionów złotych może zachęcić do daleko idących nieprawnych poczynań. O tym zresztą przekonaliśmy się osobiście, kiedy grupa osób w latach 2000 - 2002 organizowała stałe napady i próby fizycznej rozprawy wobec redakcji pisma i kierownictwa organizacji Związku Polaków, twierdząc publicznie, iż te działania są uzgodnione z warszawską "Wspólnotą".

Tak więc obecny system pomocowy z Polski niezwykle deprawuje i demoralizuje środowiska polonijne, a ich liderzy ubiegający się głównie o względy "Wspólnoty", opłacającej ich działalność, nie dbają o rozwój i przyszłość środowisk polskich, stanowiąc obecnie znaczną przeszkodę na drodze rozwoju demokracji i przestrzegania praw człowieka i obywatela na terenie zamieszkania ludności polskiej. Przykładem tego jest teren pod Wilnem, gdzie w historycznie zwartym skupisku mieszka ludność polska i gdzie różni działacze i politycy z Polski z udziałem Ambasady RP i tzw. liderów polskich poczynają jak na własnym podwórku, dorabiając się przez lata systemu, który inaczej jako wewnętrzną okupację określić się nie da. Nie da się ukryć, że właśnie na tym terenie jest najmniej demokracji, że tu powstał cały nieformalny system ścisłego kontrolowania mieszkańców i nacisków - z kim mają się spotykać, jakie pisma mają prawo prenumerować, czytać i jaką informację otrzymywać, w jakie organizacje mogą się zrzeszać, kto może być, a kto nie może przewodzić polskim organizacjom itd. itp. Najbardziej niechętnie są widziane w tym terenie propozycje skierowane do Polaków, aby oni w pełni i na równi z Litwinami korzystali z konstytucyjnych praw zrzeszania się i udziału w życiu społecznym i politycznym, nie tylko poprzez zamknięte i całkowicie kontrolowane organizacje, mające w tytule hasła narodowe, ale też poprzez ogólnopaństwowe instytucje i organizacje obywatelskie. Aby nie utracić kontroli nad ludźmi i terenem oraz ułatwić manipulację środowiskiem, kategorycznie się domaga, aby była jedna organizacja, jedna partia, jeden lider i jedna ugruntowana opinia, w tym negatywna na wszystko i wszystkich tych, którzy mają inne zdanie, wolą działać w interesie społeczeństwa, a nie grupki liderów, wolą jasność i czystość w działaniu.

Nasze gorzkie doświadczenia ostatnich prawie siedmiu lat, kiedy wobec nas za inne zdanie, za inną wizję rozwoju polskiego społeczeństwa na Litwie organizowano sądy, opłacane z Polski i cały szereg innych nikczemnych posunięć i faktów prześladowania, powtarzających się do dziś z udziałem polityków najwyższej rangi, działaczy i polskich środków masowego przekazu, w tym TV "Polonia" świadczy, że ta antykonstytucyjna i organizowana jako na wpół prywatna pomoc, dziś wyraźnie koliduje z duchem współczesnej wspólnej Europy, budowanej na fundamentach demokracji i prawa. Możemy tylko ubolewać, iż te nieprawne działania wobec polskiej mniejszości narodowej, wyraźnie kolidujące z ogólnie przyznanymi prawami człowieka i obywatela zataczają coraz szersze kręgi. Doszło jak dotychczas do bezprecedensowego przypadku, kiedy to przed kilkoma miesiącami na takim zebraniu, gdzie dokonywano publicznej rozprawy i szelmowania obywateli Litwy - Polaków, nie popierających działań, skierowanych na ograniczanie praw polskiej mniejszości narodowej, pod płaszczykiem walki o polskość, wziął bezpośredni udział nawet marszałek Senatu RP Borusewicz, który ze względu na piastowane stanowisko nie mógł nie znać treści referatu i nie wiedzieć czemu jest poświęcone zebranie, w którym uczestniczył w czasie wizyty na Litwie (...).    Nasz Czas 17/2006 (691)

Bolszewia w Polsce i jej wspólnicy poza granicami kraju

Elżbieta Szczepańska

- (...) Cieszy fakt, że wreszcie po dziewiętnastu latach, w pomagdalenkowej Polsce, ktoś odważył się zwrócić uwagę na sprzeniewierzane przez Senat i Wspólnotę Polską setki milionów złotych pochodzących z kieszeni polskich podatników. Wymienione powyżej kwoty, wydatkowane na pomoc borykającej się z "nedzą"(?!) Polonii wskazują, iż przez te wszystkie lata na wspieranie aktywności wielu niezlustrowanych pseudoreprezentantów tzw. Polonii zorganizowanej, często wywodzących się w prostej linii z agentów i donosicieli infiltrujących środowiska polonijne od 1944 roku i wspieranych przez napływających z PRL-u złodziei, kombinatorów, handlarzy, cinkciarzy i kryminalistów, wydano ponad miliardy polskich złotych. Miliardy złotych wyciągane są z budżetu państwa podnoszącego się z komunistycznej, politycznej i gospodarczej ruiny. Najwyższy czas, aby ten proceder zakończyć, najwyższy czas odsunąć "ryje od koryta". Zbyt kosztowne jest dla naszej Ojczyzny, wspieranie bolszewii na Uchodźctwie, której lewą nogę od 1992 roku wzmacniają jej "Wspólnicy" w Polsce.Pełnym szacunkiem darzę tych Polaków, którzy mieszkając poza krajem bezinteresownie poświecają swój czas na krzewienie polskiej kultury, języka, tradycji i czynią to pracą własnych rąk. Chylę głowę przed tymi wyrobnikami pracy społecznej. Natomiast niechęć i niesmak czuję, gdy wyciąga się do Polski ręce po pieniądze, wiesza medale z najwyższymi odznaczeniami państwowymi na piersiach rozmaitych prezesów, podczas gdy prawdziwi społecznicy odchodzą w zapomnieniu.Kto za tym stoi Głównymi sponsorami zbolszewicowanej Polonii były "niedoinformowane" kolejne rządy RP i przymykający na ten proceder oczy, Senat. To te gremia nakłaniał do często bezsensownych i niczym nieuzasadnionych wydatków 83- letni profesor Andrzej Stelmachowski, prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska, manipulowany umiejętnie przez swoich asystentów i doradców. Zainteresowanym polecam zapisy stenograficzne z posiedzeń Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą z lat 1997-2007, szczególnie zapisy nr 42(8.12.2005), 63(22.12.2005), 75 (6.01.2006) http://www.senat.gov.pl/k6/kom/index.htm Warto przypomnieć, że prof. Stelmachowski był jednym z inicjatorów Okrągłego Stołu, za co magdalenkowi biesiadnicy wynagrodzili go wyniesieniem na stołek marszałkowski Senatu RP. W latach 1989-1991, gdy jego akcje nieco spadły, w rządzie Olszewskiego objął on stanowisko ministra kultury, a od 1992 jest prezesem “Stowarzyszenia Wspólnota Polska" w Warszawie. Od tego czasu trwa marnotrawienie polskich pieniędzy i wydawanie ich często niezgodnie z interesem polskiego państwa i Polonii. "Wspólnota Polska" dzieckiem niezlustrowanej dyplomacji i Okrągłego StołuUtworzona na fali pomagdalenkowych politycznych deformacji "Wspólnota Polska" uzasadniała konieczność swojego istnienia fobią Polonii wobec polskich placówek dyplomatycznych. To, że środowiska polonijne miały podstawy nie ufać reprezentantom Moskwy w polskich ambasadach, choćby z racji prowadzonej przez te placówki przez pół wieku infiltracji, inwigilacji, dezinformacji i dezintergacji Polonii, zupełnie nie docierało do kolejnych pomagdalenkowych ministrów i szefów MSZ. ( htt:// www.videofact.com/polska/robocze%20today/cenckiewicz_sb_poloniahtlm ).Niemal wszystkie placówki dyplomatyczne: ambasady, konsulaty i izby handlowe przed 1989 rokiem były obsadzone przez "fachowców", którzy swoje kwalifikacje zdobywali w Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR i kontrolowanej, przez KGB i GRU, moskiewskiej akademii dyplomatycznej MGIOMO. Byli oni rekrutowani do pracy w dyplomacji przez tajne służby i wywodzili się z pezetpeerowskich aparatczyków, lektorów KW i KC PZPR, działaczy Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, ZMS-ów, politruków stanu wojennego, potomków rozmaitych maści i odcieni sekretarzy komunistycznych partii i stronnictw sojuszniczych, z dziatwy oficerów stalinowskiej informacji wojskowej, LWP, SB i MO oraz służby więziennej ( K.Górecki MSZ Cimoszewicza, czyli raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy, "Gazeta Polska, 2005, M. Krajewska, " Co odzyskaliśmy w MSZ, czyli Jurassic Park – i Dudek", Niezależna Gazeta Polska, wrzesień 2006) (...).

Wspólnie okradana Polska i Polonia?Te same organizacje, ta sama strategia i ta sama gra. Pojawiają się nowe, bezsensowne propagandowe incjatywy np. program wspierania aktywności zawodowej i gospodarczej w środowiskach polonijnych, akademickie spotkanie polonijne w Portugalii, program rozwoju organizacji młodzieżowych, harcerstwa i polonijnego sportu, plener malarski w Karpaczu i wspieranie Towarzystwa Miłośników Mazurka Dąbrowskiego.W kuluarach Senatu rozpowszechniane są złowieszcze wieści o braku zainteresowania działalnością "starych", wiecznie skłóconych organizacji polonijnych. Nie pamiętają szanowni senatorowie i posłowie, że skłócenie to jest efektem skutecznych działań dezintegrujacych, jakim poddawano Polonię przez 60 lat. Nic dziwnego, że nieufne wobec dzieci PRL-u środowiska i organizacje nie były ani przyjazne, ani specjalnie atrakcyjne (polska wieś tańczy i śpiewa) dla nowej emigracji z lat 80.W świetle powyżej przedstawionych faktów wydaje się, że w obecnej sytuacji najkorzystniejszym dla Polonii rozwiązaniem byłoby odcięcie Senatu od polonijnej kasy i likwidacja Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" (...) .  Nasz Czas 2/2007 (696)  

jaja jak wawrzyny Stelmachowskiego

Download this episode (7 min)   

 

Od razu należy powiedzieć, że nikogo chyba nie trzymają się żarty, jeśli zatrudniony w Kancelarii Prezydenta RP jako doradca Lecha Kaczyńskiego prof. Andrzej Stelmachowski był wyznaczony w 1989 roku przez gen. Kiszczaka w takiej samej randze jak Lech Kaczyński do Magdalenki i tzw.  okrągłego stołu.  Andrzej Stelmachowski zasłużył się dla żydokomuny w PRL-u już dużo wcześniej jako katolik koncesjonowany w środowisku warszawskich przechrztów. W Magdalence miał za zadanie formułować gładkie myśli za przywódcę Solidarności.

 Dzisiaj utrzymywany jest za to z budżetu Senatu RP jako prezes "Wspólnoty Polskiej", organizacji pozarządowej (ngo) realizującej takie same zadania jakie za komuny miało towarzystwo "Polonia", które było jawną przykrywką, ramieniem i pasem transmisyjnym komunistycznych tajnych służb specjalnych do Polaków na obczyźnie. Narzędziem pracy operacyjnej wywiadów, kontrywywiadów i milicji aktywnej poza granicami kraju nie tylko w kryminalnych formacjach "żelazo", które  szeroko zasłynęły z napadów na ulicach Monachium na dziennikarzy Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa a w całej Europie Zachodniej na zakłady jubilerskie i futrzarskie. Stelmachowski jako emerytowany profesor, odbiorca renty specjalnej od premiera, etatowy prezes organizacji pozarządowej i urzędowy doradca Prezydenta RP jest gwarantem ciągłości żydokomunistycznej władzy w groteskowej RP na 3/4.
 
Leszek Miller jeszcze jako szef postkomuny mówił głośno o 100 milionach złotych, z których nie rozliczyła się za czasów Buzka  "Wspólnota Polska" Stelmachowskiego.  Wiadomo było wtedy, że 40 proc. środków finansowych w wysokości wielu dziesiątków milionów złotych przeznaczanych rokrocznie z budżetu Senatu RP na pomoc dla Polonii przejadanych jest w kraju przez tzw. "Domy Polonii", terenowe oddziały nieciekawej organizacji firmowanej nazwiskiem Stelmachowskiego. Po dojściu Millera do władzy lewica zawiązała "dla odtrutki" podobną fundację, która za cel postawiła sobie wyciąganie pieniędzy z kasy Senatu RP oficjalnie na pomoc dla Polaków na Wschodzie czy Zachodzie, a prawdy to się i po wyborach Miller z Lepperem nie dowie, chyba że nie założy fundacji Samoobrony do kasowania za Polonię.
 
150 mln złotych przekazał Senat VI  kadencji na pomoc dla Polonii - powiedział marszałek Senatu Borusewicz do blisko 400 gości zaproszonych w tych dniach przez Andrzeja Stelmachowskiego jako tzw. przedstawiciele Polonii.  Bogdan Borusewicz po aresztowaniu w 1968 roku za ulotki ukończył w 1975 roku bez przeszkód historię na Wydziale Nauk Humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, więc może nie wiedzieć, że przebywający na Zachodzie generałowie i oficerowie polscy pozbawieni zostali w 1945 roku obywatelstwa polskiego przez ojców dzisiejszej żydokomuny. Ubowcy w randze konsulów, tacy jak Marceli Reich-Ranicki w Londynie, zajmowali się wtedy odsyłaniem Polaków do Ojczyzny z  rzekomymi listami żelaznymi, które już na pierwszym przesłuchaniu w kraju okazywały się nic nie warte, prowadziły do więzienia, na katorgę i śmierć. W późniejszych latach złoczyńcy ci przechodzili do bardziej wykwintnych zadań, prowadzili np. kapusiów Służby Bezopieczeństwa na salony literackie Europy, jak wspomniany żyd Reich-Ranicki poprowadził za rękę tw. Mirka, czyli Andrzeja Szczypiorskiego. Borusewicz powiedział do 400 uczestników kilkudniowej wycieczki na koszt polskiego podatnika, emeryta i rencisty, że w 1945 r. wielu Polaków przebywających wówczas na Zachodzie "w dramatycznych okolicznościach podejmowało decyzję o pozostaniu za »żelazną kurtyną«", bo magistrowi historii i marszałkowi Senatu nie przyszło przecież na myśl, że polscy żołnierze tacy jak np. Włodzimierz Sznarbachowski z II Korpusu, późniejszy dziennikarz w Monachium, w 1945 roku byli najzwyczajniej w świecie pozbawieni przez żydokomunę obywatelstwa PRL-u, tzn. mieli polskie paszporty przedwojenne, ale te paszporty nie zezwalały im  ma na dylematy, które dopuścił do swej myśli Bogdan Borusewicz.  Komunistyczna rasa władająca Polską nie pozwalała Polakom na podejmowanie samodzielnych decyzji w przedmiocie powrotu do kraju. Zaś w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia nawet na KUL-u nauka samodzielnego myślenia nie przychodziła łatwo.
 
Jakiego pokroju ludzie pozwalają sobą manipulować przez KOR-owców: Borysewicza i Lecha Kaczyńskiego, kogo zaprosił Stelmachowski na żałosny spęd do Warszawy i Pułtuska, który zaplanowany był przecież dużo wcześniej, niż nieplanowana oficjalnie wcześniej kampania wyborcza PiS-u za państwowe pieniądze, o tym mówią uwagi zamieszczone pod artykułem opublikowanym na forum onetu,  kończące się wezwaniem:  Czytelnikow tego forum, mieszkajacych w Pultusku lub w Warszawie prosilbym o wydrukowanie tego tekstu w formie ulotki i przekazania delegatom na Zjazd Polonii. Niech wiedza z kim siedza przy jednym stole obrad, gdyz byc moze nie wiedza, ze uczestnicza , za sprawa `delegacji z Kanady', w kolejnym `okraglym stole' - tym razem polonijnym.
 
Naiwnych nie sieją w internecie i nie zapraszają na masówkę wspólnotową, która zakończy się podniosłą uroczystością podniesienia zasłużonych dla "Wspólnoty" Stelmachowskiego współpracowników ze świata do rangi zasłużonych działaczy polonijnych i do wręczenia tym zasłużonym dla "Macierzy Wspólnot" ludziom "wawrzynów polonijnych". Kampanię wyborczą PiS-u jednakowo uświetnią w tym dniu i miejscu swoją obecnością: arcybiskup oraz czynny po Sabacie przez parę miesięcy na niewidocznej wtedy, a eksponowanej dzisiaj pozycji prezydent poza krajem.  Uroczystość będzie watykańska i posoborowa, ekumeniczna. Chwytająca za wawrzyny. W końcu chodzi o to, że kto nie głosuje, a namawia Polaków do trzeźwości i bojkotu  żałosnego tańca śmieci, ten nie  musi być do niczego wybierany i nie musi jeść z jednej miski na przyjęciach u elity elit z  Magdalenki.
 
Stan David Ligoń
http://sowa.mypodcast.com/200709_archive.html
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
kosiewski.