ANGORA, Wochenblatt auf polnisch, Dortmund - Głos Polski, Pismo dla Polaków w RFN, Recklinghausen - KURIER, Hamburg - SOWA, YES-Poland, mmagazyn europejski, Frankfurt am Main
Blog > Komentarze do wpisu
Czy ty chcesz, córko, pomawiać cadyka o antysemityzm?
 
O Polakach żyjących na stałe w Niemczech, a nie o mniejszości żydów polskojęzycznych osiadłych nad Renem i Menem, pod których to grupę Krzysztof Skubiszewski jawnie skroił, czy też sprokurował jeden i drugi artykuł w Traktacie podpisanym 17 czerwca 1991 roku, o który to traktat rozbiło się tyle polskich łez. A to dlatego, że najpierw pominięto mniejszość polską w tekście traktatu, potem zaś postawiono na wygodny mechanizm, sprawdzony w interesach: zamast z Polakami, autentycznymi przedstawicielami Polonii w Niemczech, rozmawiano z wygodnymi osobnikami, przeważnie żydowskiego pochodzenia, którzy zakładali różne Rady Polskie w Niemczech, fikcyjne, kabaretowe stowarzyszenia, jak 15 rzekomych stowarzyszeń w jednym mieszkaniu w Saarbrücken, czy tzw. Konvent Organizacji Polskich, o którym wspomina załączona przez Pana notatka. A który to Konwent nie jest żadnym podmiotem prawa, żadną organizacją, nie ma statutu, żadnych składek, żadnego konta w banku. Nie może żaden Polak sie do tego Konventu zapisać, żeby działać i kontrolować to ciało, bo to nie jest żadna demokratyczna organizacja, ale jest to zwykła banda złoczyńców, którą były agent żydokomunistycznych służb specjalnych Andrzej Byrt (ostatnio na posadzie ambasadora RP w RFN, odpowiedzialny za podpisanie kryminalnej umowy o budowę tzw. wirtualnej ambasady, Rzeczpospolita też o tym informowała) powołał sobie - z kilku osobników żydowskiego pochodzenia i osób świadomie współpracujących z ujawnionym już agentem komunistycznych służb specjalnych - w celu kasowania pomocy finansowej, którą rządy RFN i RP zobowiązały się w traktacie z 17.6.1991 roku udzielać zorganizowanym grupom mniejszości polskiej w Niemczech. Zostało to wyrażone expresis verbis przez 5 osób, które spisały na papierze swój zamiar, weszły w skład tego sprzysiężenia.
 
Dziś o 01:55
Droga Sowo, bardzo lubię zwierzęta. Przyznam, że często bardziej niż ludzi. Ludzi lubię tak sobie, oceniam indywidualnie. I nie ma dla mnie najmniejszej różnicy między Polakiem, Żydem, Palestyńczykiem, Hindusem, Francuzem, NIgeryjczykiem czy Niemcem. Mam gorącą proisbę o nieprzesyłanie do mnie tresci rasistowskich oraz o nienawracanie mnie na ksenofobiczne tory. Jestem tym równie niezainteresowana jak wizytą świadków Jehowy. Obiecuje wzajemność.

Pozdrawiam

Ola
 
Czy ty chcesz, córko, pomawiać cadyka o antysemityzm?

Nie wysiliłaś się, żeby wejść do internetu, zapoznać się z treściami, które zostały Ci podane na tacy, zaawizowane jak wiedza, która sam do głowy nie wleci; przykro mi, że na podstawie tytułu książki wyciągasz konsekwencje zbyt daleko idące. Pomawiasz nieznaną Ci osobę o takie banalności jak niechęć intuicyjna do antysemitów.

Oczywiście, że masz racje, że nie ma różnicy między Polakiem a Arabem, ale w Niemczech nie ma Arabów, którzy podają się za Polaków. Są ludzie żydowskiego pochodzenia narodowego i oni odbierają całość pomocy finansowej rządu RFN przeznaczanej na realizację traktatu z 17.6.1991. podając się za Polaków (taki np. polak z kolońskiej Gminy żydowskiej Michael Weintraub i inni).

Czy potrafisz sobie wyobrazić, żeby w Polsce jakaś banda polskich osobników podawała się za żydów tylko po to, żeby skasować całość pieniędzy przeznaczonych przez rządy Kaczyńskiego i Tuska na zbudowanie Muzeum Zydów w Warszawie, czy na nauczanie hebrajskiego żydowskich dzieci?

Lubię koty, ale nie takie, które pomawiają niecnie świadka o rasizm, kiedy nazywa on po prostu żydowską bandę po imieniu.
środa, 22 kwietnia 2009, kulturzentrum

kosiewski.
Add me to your address book