|
Blog > Komentarze do wpisu
Ryszard Maciejkianiec, Litwa: W Polsce PiS rzekomo walczy z postkomuną, a Wspólnota Stelmachowskiego jest finansowana z Senatu
(...) Z jednym tylko można się zgodzić, iż Akcję Wyborczą rzeczywiście krytykować już nie warto - jej metodami działania, łamaniem praw człowieka i obywatela, marnotrawieniem środków budżetowych i nadużyciami, w tym przy przeprowadzaniu reformy rolnej, powinny się zająć instytucje praworządności. Nawet w miarę uważny obserwator nie może nie dostrzec w działalności tej zamkniętej hałastry, osaczającej polską ludność na Ziemi Wileńskiej, oznak przestępczej grupy, formalnie występującej jako partia polityczna. Zresztą o jakim postępie i demokracji pod Wilnem może być mowa, jeżeli w rejonie wileńskim, przedstawianym na świat jako ostoja polskości, niepodzielnie rządzi siedemdziesięcioletni dyrektor administracji, który w sowieckich czasach był sekretarzem partyjnego komitetu w sławetnym więzieniu na Łukiszkach (!?), a w parze z nim występuje mer mająca ośmioletnie wykształcenie i kurs buchalteryjny na Białorusi, a która do objęcia stanowiska z partyjnego klucza była znana lokalnie jako śpiewaczka pogrzebowa i z niewybrednych wypadów przeciwko polskiej szkole im. Wł. Syrokomli w Wilnie. Dziś zlanie się tej rządzącej metodami bezprawia grupy z postkomunistycznymi pismami "Kurier Wileński", "Magazyn Wileński", "Tygodnik Wileńszczyzny" oraz radiem "Znad Wilii", finansowanymi z Polski, przy wydatnym wsparciu TV "Polonia" i przy aktywnym udziale polskiej placówki dyplomatycznej w Wilnie stanowi nowe jakościowo, szczególne niekorzystne dla polskiego społeczeństwa na Litwie zjawisko, określane przez znawców tematu jako terroryzm informacyjny, kiedy to mieszkająca na niewielkim terenie w zwartym skupisku, trzymana w zamknięciu, nie przygotowana do zmian, o niewystarczającym poziomie wykształcenia mniejszościowa grupa ludności jest poddana jednostronnej, niezwykle skoncentrowanej propagandzie. W jej wyniku ludność polska w wielu wypadkach traci orientację rzeczywistości, perspektywy i moralną, myląc dobro ze złem, uważając swoich gnębicieli i skorumpowanych do szpiku kości postsowieckich urzędników oraz sowieckich siepaczy za zbawców i obrońców. Nie dostrzegać i nie alarmować opinię publiczną o zagrożeniach, które stąd wynikają dla polskiego społeczeństwa na Litwie nie można. Tym bardziej, że ci sami działacze w celu swego promowania wyrafinowanie sięgają również do uczuć religijnych, rozpowszechniając propagandowe materiały nawet w czasie Mszy św. W tych warunkach budowa obywatelskiego społeczeństwa przebiega nazbyt powolnie, pozbawiając Polaków na Litwie atutów, wynikających z poczucia bycia obywatelem. Pisząc o naszym dziś nie sposób pominąć w tym roli Polski, która bezpośrednio, systematycznie i stale interweniuje w polskie środowisko na Litwie na niezrozumiałej zasadzie i w sposób sprzeczny z własną Konstytucją, nie chcąc przyjąć do świadomości, że Polacy na Litwie są obywatelami Litwy. Zresztą obserwując od lat stosunki Polska - Polacy na świecie odnosi się wrażenie, że Polonia i Polacy na Wschodzie stali się łupem politycznym A. Stelmachowskiego i jego otoczenia w wyniku porozumienia przy "okrągłym stole", i dlatego polityka polonijna jest kształtowana tą grupą wyłącznie w interesie własnym, a nie Polonii i Polaków na świecie i nie ma nic wspólnego z polityką czy interesem państwa, a już tym bardziej jest sprzeczna z interesem krajów zamieszkania ludności polskiej. Dziś wobec społeczeństwa polskiego na Litwie jednoznacznie jest stosowana taktyka manipulowania, osaczenia oraz dosłownego zalewania niezdrową propagandą, aby utrzymywać je w sytuacji niepewności jutra oraz permanentnego konfliktu ze środowiskiem litewskim, który zawsze można rozdmuchać na potrzeby celów politycznych. Realizując ten interes grupowy i mając możność w ten sposób niezgodnie z prawem i Konstytucją poprzez Senat pobierać co roku dziesiątki mln zł., A Stelmachowski i kierowana przezeń "Wspólnota" nie przebiera w środkach i najbrudniejszych metodach w celu utrzymania tego stanu, o czym przekonaliśmy się na własnej skórze. Każdy, nawet najmniejszy zdrowy odruch, który mógłby przynieść wewnętrzne wyzwolenie Polakom na Litwie, jest niszczony już w zarodku. I czy u władzy jest Kwaśniewski, senatem kieruje Pastusiak, a Fundacją Samborski, czy jak obecnie ludzie PiSu - Kaczyński, Borysewicz i Turzański. Jeżeli dla przykładu "komuna" stosowała wobec nas szykany i pułapki zadłużeniowe, to w okresie rządów ekipy mającej w tytule Prawo i Sprawiedliwość bez słowa informacji, od razu po objęciu władzy na podstawie donosów pupili A. Stelmachowskiego kapturowo przyjęła decyzję o zaprzestaniu wspierania naszego pisma, wydawanego na trzy kraje i mającego wtedy szesnastoletni dorobek, przerzucając wygospodarowane środki dla pism postkomunistycznych. Właśnie te podwójne standardy są najbardziej trudne do zrozumienia. W Polsce PiS rzekomo walczy z postkomuną, chce przeprowadzić lustrację, zabrania demonstracji, używając starej terminologii, "zboczeńcom". Wśród Polaków na Litwie te trzy kategorie osób akurat na odwrót - są popierane, niezwykle promowane, wręcz hołubione przez polską placówkę dyplomatyczną i polityków z Polski. Głośny dziś temat otwarcia filii Białostockiego Uniwersytetu również "dobrze się wpisuje" w ramy polityki izolowania i manipulowania polskim społeczeństwem. W tym wypadku naszą przyszłością - bo młodzieżą. Gdyby Polsce rzeczywiście chodziło o podniesienie poziomu wykształcenia i oświecenia ludności polskiej na Litwie, to oczywiście by zadbano, aby do Wilna wkroczyła renomowana uczelnia. Do izolowania i uzależniania młodzieży - białostocka uczelnia, sama niepewna swego jutra - pasuje jak ulał (...) Nasz Czas 6/2007 (700). poniedziałek, 24 września 2007, kulturzentrum
|
kosiewski.
Add me to your address book
|