|
Blog > Komentarze do wpisu
Fw: Stelmach To rzeczywisty bandzior. Uniknal lustracji i niszczy wszystko co polskie. Patrz zalaczniki. Bernard.
----- Original Message ----- Sent: Monday, September 24, 2007 6:56 PM Subject: Stelmach To rzeczywisty bandzior. Uniknal lustracji i niszczy wszystko co polskie. Patrz zalaczniki. zał.1.: Polacy na Litwie - między obywatelstwem kraju zamieszkania i "pomocą" Polski Ryszard Maciejkianiec Litwa
- (...) Problem antykonstytucyjnych działań w opinii wybitnych polskich prawników zaistniał wtedy, kiedy pierwszy marszałek Senatu RP A. Stelmachowski utorował antykonstytucyjną ścieżkę finansowania potrzeb Polonii na świecie poprzez Senat i faktycznie niezależną od władz "Wspólnotę Polską", stając się następnie wieloletnim kierownikiem tej "Wspólnoty" i przejmując absolutną większość potoku środków pomocowych już jako odbiorca i faktycznie niekontrolowany dyspozytor. Przy tym wydawane co roku za granicą Polski w dziesiątkach milionów złotych środki tylko przez powyższą organizację pod kątem dokonania wydatków poza granicami Polski de facto nigdy nie były kontrolowane. Budowa Domu Polskiego w Wilnie jest tego dobitnym przykładem. Ten antykonstytucyjny tryb dzielenia i wykorzystywania środków oraz praktycznie scedowanie opieki i wpływów nad Polakami poza Polską na niekontrolowalną organizację wybitnie negatywnie zaważył nie tylko na stosunku Polska - Polacy poza Polską, ale też zdeprawował stosunki Polaków poza Polską wobec krajów ich zamieszkania, bowiem, jak wykazują wieloletnie obserwacje, środki pomocowe były i są bardzo często kierowane przy sytuacjach konfliktowych bądź imitowaniu konfliktów wobec władz kraju zamieszkania. Dziś po tylu latach "opieki" nikt jakoś nawet się nie odważy dokonać analizy skuteczności tej "opieki" i celowości wydanych chyba już miliardów złotych. Bo gdyby ktoś się odważył, to by dostrzegł "obraz po bitwie", kiedy dzięki tej "pomocy" przestała istnieć Rada Polonii Świata, faktycznie zaledwie imituje swoją działalność europejskie zjednoczenie polskich organizacji, środowiska polonijne w krajach na Wschodzie zostały podzielone według "naszych" i "nie naszych", wmontowane w konflikt z władzami krajów zamieszkania, a dlatego nie mogą promować własnej regionalnej kultury i dorobku, pracując faktycznie często na negatywny obraz Polaka, który rzekomo nic oprócz konfliktu nie niesie dla kraju swego zamieszkania. Dlatego tzw. liderzy Polaków i kierowane przez nich organizacje, będące na utrzymaniu "Wspólnoty", są raczej odbierane jako obce ciała, pracujące jedynie na potrzeby Polski, a nie dla kraju swego zamieszkania. I kiedy kilkakrotnie próbowano wrócić do prawnego i konstytucyjnego kierowania środków pomocowych - "Wspólnota" i liderzy, będący na jej utrzymaniu, organizowali propagandową kampanię protestu, iż rzekomo oficjalna i w zgodzie z prawem pomoc będzie źle odbierana w krajach zamieszkania, co nie jest prawdą.
Na przykład na Litwie w systemie instytucji rządowych działa Departament Wychodźstwa i Mniejszości Narodowych, poprzez który jest przekazywana pomoc Litwinom na świecie. I nikogo to nie dziwi, nikogo nie straszy, bowiem ten proces jest czytelny, zgodny z prawem, a pomoc następuje w zgodzie z polityką państwa, a nie tak, jak to obecnie w Polsce według upodobania i sympatii polityków zasiadających w odpowiedniej senackiej komisji czy działaczy "Wspólnoty". Zresztą według podobnego wzoru jak na Litwie, czyli poprzez instytucję rządową, na ile jest nam wiadomo, są wspierane środowiska rodaków i w innych krajach europejskich. Polska na tym tle stanowi wyjątek, przy tym negatywny, bowiem niekontrolowane funkcjonowanie dziesiątek i setek milionów złotych może zachęcić do daleko idących nieprawnych poczynań. O tym zresztą przekonaliśmy się osobiście, kiedy grupa osób w latach 2000 - 2002 organizowała stałe napady i próby fizycznej rozprawy wobec redakcji pisma i kierownictwa organizacji Związku Polaków, twierdząc publicznie, iż te działania są uzgodnione z warszawską "Wspólnotą". Tak więc obecny system pomocowy z Polski niezwykle deprawuje i demoralizuje środowiska polonijne, a ich liderzy ubiegający się głównie o względy "Wspólnoty", opłacającej ich działalność, nie dbają o rozwój i przyszłość środowisk polskich, stanowiąc obecnie znaczną przeszkodę na drodze rozwoju demokracji i przestrzegania praw człowieka i obywatela na terenie zamieszkania ludności polskiej. Przykładem tego jest teren pod Wilnem, gdzie w historycznie zwartym skupisku mieszka ludność polska i gdzie różni działacze i politycy z Polski z udziałem Ambasady RP i tzw. liderów polskich poczynają jak na własnym podwórku, dorabiając się przez lata systemu, który inaczej jako wewnętrzną okupację określić się nie da. Nie da się ukryć, że właśnie na tym terenie jest najmniej demokracji, że tu powstał cały nieformalny system ścisłego kontrolowania mieszkańców i nacisków - z kim mają się spotykać, jakie pisma mają prawo prenumerować, czytać i jaką informację otrzymywać, w jakie organizacje mogą się zrzeszać, kto może być, a kto nie może przewodzić polskim organizacjom itd. itp. Najbardziej niechętnie są widziane w tym terenie propozycje skierowane do Polaków, aby oni w pełni i na równi z Litwinami korzystali z konstytucyjnych praw zrzeszania się i udziału w życiu społecznym i politycznym, nie tylko poprzez zamknięte i całkowicie kontrolowane organizacje, mające w tytule hasła narodowe, ale też poprzez ogólnopaństwowe instytucje i organizacje obywatelskie. Aby nie utracić kontroli nad ludźmi i terenem oraz ułatwić manipulację środowiskiem, kategorycznie się domaga, aby była jedna organizacja, jedna partia, jeden lider i jedna ugruntowana opinia, w tym negatywna na wszystko i wszystkich tych, którzy mają inne zdanie, wolą działać w interesie społeczeństwa, a nie grupki liderów, wolą jasność i czystość w działaniu. Nasze gorzkie doświadczenia ostatnich prawie siedmiu lat, kiedy wobec nas za inne zdanie, za inną wizję rozwoju polskiego społeczeństwa na Litwie organizowano sądy, opłacane z Polski i cały szereg innych nikczemnych posunięć i faktów prześladowania, powtarzających się do dziś z udziałem polityków najwyższej rangi, działaczy i polskich środków masowego przekazu, w tym TV "Polonia" świadczy, że ta antykonstytucyjna i organizowana jako na wpół prywatna pomoc, dziś wyraźnie koliduje z duchem współczesnej wspólnej Europy, budowanej na fundamentach demokracji i prawa. Możemy tylko ubolewać, iż te nieprawne działania wobec polskiej mniejszości narodowej, wyraźnie kolidujące z ogólnie przyznanymi prawami człowieka i obywatela zataczają coraz szersze kręgi. Doszło jak dotychczas do bezprecedensowego przypadku, kiedy to przed kilkoma miesiącami na takim zebraniu, gdzie dokonywano publicznej rozprawy i szelmowania obywateli Litwy - Polaków, nie popierających działań, skierowanych na ograniczanie praw polskiej mniejszości narodowej, pod płaszczykiem walki o polskość, wziął bezpośredni udział nawet marszałek Senatu RP Borusewicz, który ze względu na piastowane stanowisko nie mógł nie znać treści referatu i nie wiedzieć czemu jest poświęcone zebranie, w którym uczestniczył w czasie wizyty na Litwie (...). Nasz Czas 17/2006 (691) poniedziałek, 24 września 2007, kulturzentrum
|
kosiewski.
Add me to your address book
|