Miroslaw Kraszewski: po podejsciu do tego tematu wynaradawiania dzieci polskich i niszczenia kultury polskiej poznaje się ludzi

Szanowny Panie ,
dziekuje za zainteresowanie tematem wynaradawiania
polskich dzieci w Niemczech.Dostrzeglem Panskie analityczne
wypowiedzi i tez uwazam ze po podejsciu do tego tematu
wynaradawiania dzieci polskich i niszczenia kultury polskiej
oraz edukacji rozpoznaje sie korzenie i kulture dyskutantow.
Premier Mazowiecki po przeczytaniu listu pani Prof. Gesine Schwan
w ktorym wypowiada sie ona jako przedstawiciel rzadu Niemiec,
ze nalezy respektowac zakazy jezyka polskiego , o ile wydaja je
Jugendamty i niemieckie sady:
<Ja w to nie wierze,przeciez ja znam i znam Niemcow........>
Krzysztof Majchrzak GW Duzy Format 3.11.2003 :
< Nie polskie nie srolskie tylko czlowiecze...>
Zalaczam najnowsze linki dotyczace tego tematu .
Miroslaw Kraszewski
Arzt für Radiologie-Radiolog
Zoppenbrückstr.29
47138 Duisburg
Tel/Fax/AB: 0049 203 4104125
mobil +49 1577 3409211
E-mail - oakraszewski@yahoo.de
Tematy: dzieci, prawo, niemcy
06:28, 08.06.2007 /TVN24
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070608/swiat/swiat_a_2.html
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/druga_strona_070608/druga_strona_a_5.html
http://www.itvp.pl/informacje/video.html?channel_id=499&site_id=835&genre_id=-1&form_id=-1&video=25038
http://www.tvn24.pl/-1,1509542,wiadomosc.html
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20070605&id=sw01.txt
http://www.tvn24.pl/-1,1509542,wiadomosc.html
Polacy w Niemczech nie moga mowic z dziecmi po polsku
TVN24
Rozwiedzeni Polacy w Niemczech nie moga mówic po polsku podczas kontaktów z dziecmi. Zabraniaja; tego niemieckie instytucje opieki nad mlodzieza tzw. Jugendamt. Rodzice oskarzaja instytucje o dyskryminacje. Do Parlamentu Europejskiego zostaa zlozona petycja o debate w tej sprawie.
Na ogól, decyzje o zakazie poslugiwania sie; jezykiem polskim w kontaktach z dziecmi Jugendamt uzasadnia tym, ze mówienie po polsku opoznia integracje dzieci w niemieckim spoleczenstwie.
Najwazniejsze, ze dojdzie do politycznej debaty w tej sprawie na sesji plenarnej - powiedzial szef Komisji Petycji PE Marcin Libicki (PiS). To oznacza, ze Parlament Europejski przyjmie raport, w którym - jesli uzna to za stosowne - bedzie mogl wezwac Niemcy do "zaniechania praktyk" niemieckich instytucji opieki nad mlodzieza (tzw. Jugendamt), albo nawet zmiany prawa.
Choc decyzje w sprawie debaty i raportu musi jeszcze oficjalnie zaaprobowac Konferencja Przewodniczacych PE, to zdaniem Libickiego, jest to niemal pewne. W czwartek odbyo sie juz drugie posiedzenie Komisji Petycji poswiecone skargom na Jugendamt. Tym razem, poza Polakami, wystepowali takze rodzice (lub ich adwokaci) z Francji, Belgii, USA, Wloch czy samych Niemiec.
Obecny podczas posiedzenia przedstawiciel Komisji Europejskiej zapowiedzial, ze w ciagu dwoch-trzech miesiecy KE wyda oficjalna; analize problemu. Oceni, czy beda podstawy, by zazadac od Berlina wyjasnienia sprawy, np. czy dochodzi do lamania art. 16 unijnego traktatu w zakresie zakazu dyskryminacji ze wzgledu na narodowosc. Wówczas sprawa moze nawet trafic do unijnego Trybunau Sprawiedliwosci w Luksemburgu.
Póki co przedstawiciel KE byl jednak dosc ostrozny- Wydaje sie, ze to nie niemieckie prawo jest dyskryminujace, ale praktyka Jugendamtów. A KE moze rozpoczac procedure karna tylko jesli dochodzi do niezgodnosci prawa narodowego z unijnym, nie moze pozwac instytucji - powiedzial PAP, proszac o anonimowosc. - Sprawa jest bardzo skomplikowane i kazdy przypadek nalezy oceniac z osobna - tumaczyl.
Obecna na posiedzeniu przedstawicielka niemieckiego rzadu Gila Schindler choc przyznala, ze w niektorych przypadkach Jungendamty zachowywaly sie w sposób "niedopuszczalny", to zapewnila, ze prawo niemieckie nie jest dyskryminujace. - Czy rzad dyskryminuje ze wzgledu na pochodzenie? Odpowiedz brzmi nie - powiedziala.
--