ANGORA, Wochenblatt auf polnisch, Dortmund - Głos Polski, Pismo dla Polaków w RFN, Recklinghausen - KURIER, Hamburg - SOWA, YES-Poland, mmagazyn europejski, Frankfurt am Main
Blog > Komentarze do wpisu
Zachowanie Pana Borusewicza w trakcie walki o lustrację w okresie marzec 2006–marzec 2007

           Zachowanie Pana Borusewicza w trakcie walki o lustrację w okresie marzec 2006–marzec 2007 też pozostawia wiele do życzenia. To właśnie on, gdy Australijska Grupa Lustracyjna zwróciła się  o pomoc w przeforsowaniu w Polsce zmian legislacyjnych umożliwiających lustrację Polonii powiedział, że to nie będzie możliwe, bo agentów w latach 1944-1989 wyeksportowano z PRL-u około 100 000 tysięcy.

 Aż dziwne, że Pan marszałek mając tę wiedzę nie boi się o swoje parlamentarne życie, chociaż tutaj działaczom i zwolennikom „Solidarności” wciąż grozi się śmiercią i znieważa za antykomunistyczne poglądy.

Analitykom serdecznie polecam wszystkie wypowiedzi radiowe i telewizjne marszałaka Senatu w sparwie lustracji. Niecierpliwym lub leniwym wyjaśniam, że marszałek w swoich licznych wystąpieniach dał się poznać jako jeden z „wielkich lustracyjnych hamulcowych”.

Głosił on, między innymi, że „lustracja tak, ustawa nie ”, „lustrować ale nie wszystkich”,  „ujawniać ale tylko częściowo”, a ostatnio nawet odważył się wyznać, że „dziennikarze do lustracji ale polonijni nie”.

Ta marszałkowa postawa jest polityczną i moralną zagadką, i dowodzi umiejętności PoPiSowego balansowania na płocie politycznych podziałów. Widać, że bliskie kontakty z premierem Buzkiem (agent wywiadu PRL i TW ” Docent”) zainfekowały silny organizm naszego polityka wirusem politycznej obłudy i hipokryzji.

premier Jerzy Buzek, TW "Docent" nie umiał spojrzeć w oczy emigrantom politycznym z Solidarności w Ambasadzie RP w Niemczech

Stefan Kosiewski, Jerzy Buzek w Ambasadzie RP w Kolonii

żydzi z KOR-u i 82 agentów SB na I. Krajowym Zjeździe Solidarności w 1981 r. - Misja Specjalna w TVP 26.03.2007  http://25lat.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?211034 

Trochę to przykre, że człowiek na którego donosił do SB inny idol solidarnościowej rewolucji  Mieczysław Cholewa, TW „Rejtan” (autor i wykonawca piosenki o Janku Wiśniewskim), nie ma odwagi spotkać się z tymi, dzięki którym wspiął się na tak wysokie stanowisko w wolnej  Polsce.

Szkoda. Może wówczas dowiedziałby się gdzie w Melbourne spoczywa jego łączniczka Mirka Z., bohaterka gdańskiej podziemnej Solidarności, która tak jak i śp. żona Pana marszałka Alina Pieńkowska zmarła bardzo młodo, w wieku 48 lat. Może i na Jej grobie zechciałby złożyć kwiaty i otoczyć Ją swoją modlitwą?

                                                       *******

Na zakończenie chcę życzyć Panu marszałkowi i Wielkiej Niezlustrowanej Delegacji przyjemnych wczasów na australiskiej ziemi. Wiadomo mi, że „Polonia zorganizowana” jest przygotowana i czeka. W programie wizyty przewidziano część artystyczną. Obawiam się jednak, aby uradowany politycznymi egzorcyzmami prezes Rygielski ze swoimi niezlustrowanymi kolegami nie posunął się za daleko i nie zarecytował Panu Borusewiczowi jednego ze swych ulubionych wierszy autorstwa noblistki, W. Szymborskiej:

 Partia. Należeć do niej,
z nią działać, z nią marzyć,
z nią w planach nieulękłych,
z nią w trosce bezsennej -
wierz mi, to najpiękniejsze,
co się może zdarzyć,
w czasie naszej młodości
- gwiazdy dwuramiennej.

Przy okazji chciałabym w imieniu swoim i solidarnościowych niedobitków z Melbourne poprosić marszałkowski majestat o zabranie z powrotem do Polski ambasadora Więcława z małżonką wraz z ich mieniem przesiedlenia, w którym pokaźną część stanowią perskie dywany i aborygieńskie dzieła sztuki. Proszę przypomnieć ambasadorowej Bugumile o tym, aby raczyła przed wylotem  powiesić na ścianach w polskiej ambasadzie w Kanberze wawelskie arrasy, które zdjęto jakiś czas temu, bo jak odpowiedział jej małżonek - nie przypadły małżeństwu do gustu.

 Elżbieta Szczepańska

Australia 22.03.2007

Borusewicz

To jest dokładnie taka sama parodia jak dwa lata temu w Kanadzie w związku z wizytą tow. L. Pastusiaka. Podobnie były „karteczki wstępu”, podobnie przyjechała tu cała zgraja towarzyszy, spotkali się z Konsulem nie-Honorowym, z wybranymi, których jest w Kanadzie nie więcej niż 1 % Polonii, były protesty, przed krórymi ten łajdak skrył się szczelnym „pasem ochronnym”.

  Na koniec była przemiła przeprawa na lotnisku w Calgary. Nie wiadomo dlaczego ale służba celna lotniska dokonała solidnego przeczesania wszystkich wybrańców. Panią tow. Pastusiakową podobno rozbierano „do zera”. Było trochę uciechy wśród Polonii, a Ambasada w Ottawie oficjalnie zapowiadała sporządzenie protestu do Rządu Kanady. Czy w końcu był ten protest, nie wiem.

Życzę Polonii w Australii „miłych przeżyć” z tej okazji.

Ufam, że jednak Polonii uda sie w jakiś sposób zgotować tow. Borusiewiczowi soldne przywitanie i towarzystwo w czasie tej haniebnej wizyty.

Pozdrawiam

Jan Kułach

Calgary, Kanada

poniedziałek, 02 kwietnia 2007, kulturzentrum

Polecane wpisy

kosiewski.